Ewa Surowiec / Gosia Herc

contact


Gosia Herc / Ewa Surowiec



A native of Poland, Gosia Herc currently lives and practices in Southern California. Her sculptural work engages concepts of domesticity, simulation, and perpetual erasure, focusing on the architecture aboard military installations, particularly Marine Corps Base Camp Pendleton. Her practice slips between collecting, archiving, voyeurism, and vandalism. Gosia is a graduate of the University of California at Irvine MFA program and alumna of the Visual Arts program at the University of California at San Diego where she currently works as a lecturer.

Pochodząca z Polski Gosia Herc obecnie mieszka i pracuje w południowej Kalifornii. W swych pracach skupia się na koncepcie domu i symulacji, koncentrując się na architekturze instalacji wojskowych. Jej praktyka oscyluje między kolekcjonowaniem, archiwizacją, podglądaniem i wandalizmem. Gosia jest absolwentką programu MFA Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine oraz absolwentką  wydziału Sztuk Wizualnych na Uniwersytecie California w San Diego, gdzie obecnie pracuje, jako wykładowca.





Ewa Surowiec  was born in Łódź in Poland. She has studied painting at the Academy of Fine Arts in Wrocław and graduated in 2009 from University of Fine Arts in Braunschweig in Germany. In 2010 she obtained  a postgraduate diploma after completing Postgraduate Curatorial Studies at the Jagiellonian University in Cracow. Her scope of interest includes experimental films, video art, collage, painting and installation.. In her practice she is interested in communication and human mental condition in the age of new technologies and constantly changing society. She has taken part in many art shows, screenings and projects.

Urodzona w Łodzi Ewa Surowiec studiowała malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu i ukończyła Wyższą Szkołę Sztuk Pięknych w Brunszwiku, w Niemczech. W 2010 roku otrzymała dyplom ukończenia Muzealniczych Podyplmowych Studiów Kuratorskich na Wydziale Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W swojej pracy artystycznej stosuje różne media. Tworzy filmy eksperymentalne, video, collage, malarstwo i instalacje przestrzenne. Głównym tematem jej prac jest komunikacja w ciągle zmieniającym się społeczeńśtwie oraz sytuacja człowieka w świecie opanowywanym przez coraz to nowsze technologie. Brała udział w wielu wystawach i projektach.



 
 
 


 

 

 

G: Dlaczego wybrałaś mnie do swojego tandemu?

E: Znamy się od dzieciństwa i nasz sposób pracy artystycznej jest zupełnie odmienny. Uznałam to za interesującą perspektywę. Wiedziałam też, że od kilkunastu lat mieszkasz w dość wyizolowanej rzeczywistości, czyli w bazie wojskowej, co również w kontekście pandemii ma swoją specyfikę. Jest to dla mnie też eksperyment- tego rodzaju współpraca online – ale już widzę, że daje mi to dużo impulsów i pozwala inaczej spojrzeć zarówno na pracę artystyczną, jak i na obecną sytuację związaną z pandemią. Poza tym nasze rozmowy video zawsze były bardzo długie i ciekawe, więc od razu pomyślałam, że , musimy współpracować przy tym projekcie i bardzo się ucieszyłam, że spodobał ci się pomysł.

E: Co wydawało Ci się największym wyzwaniem w podjęciu tematu pandemii w swojej pracy artystycznej? Miałaś pewne obawy na samym początku? 

G: Jak wiesz, na początku byłam trochę spięta i nie przekonana czy podołam. Po części to po prostu moja osobowość, ale nie byłam też pewna, jak podejść do tematu pandemii z punktu mojej twórczości artystycznej. Potem został zamordowany George Floyd i nagle zmienił się cały kontekst w USA, uwaga przeniosła się z jednego śmiertelnego zagrożenia, korona wirusa, na inne śmiertelne zagrożenie, brutalność policji i bardzo trudno było cokolwiek tworzyć, a nawet myśleć o roli sztuki w tej nowej (choć wcale nie nowej) rzeczywistości. Chwile później wybory prezydenckie w Polsce okazały się kolejna emocjonalną rozpierduchą i ostatecznie Tandemia stała się dla mnie, bardzo potrzebnym, odwróceniem uwagi po miesiącach nadmiernej stymulacji i przytłoczenia informacjami. Projekt zmusił mnie do wyjścia z komfortu własnej praktyki artystycznej, ale co było najbardziej ekscytujące, wymaga od nas współpracy i regularnych spotkań, przyjaciółki z dzieciństwa które nie widziały się siedemnaście lat (choć wcale tej przerwy nie odczuwam), co jest też bardzo aktualne a propos pandemii. Jestem przekonana, że po miesiącach tkwienia w domu i izolacji społecznej wiele osób odnowiło kontakty ze starymi przyjaciółmi, szczególnie tymi porozrzucanymi po świecie. 

G: Skąd się wziął pomysł na Tandemie?

E: Nawet już dokładnie nie pamiętam. Tak dużo się wtedy działo. Pamiętam, że miałam już bilet do Abu Dhabi i zaczął się lockdown, więc mój lot został odwołany. Zostałam w Polsce. Wszystko zapowiadało koniec świata, koniec naszej cywilizacji albo początek globalnej katastrofy. Pandemia stanęła mi na drodze również w moim życiu prywatnym. Do tego mnożące się teorie spiskowe i zamknięcie granic. Dla mnie przyzwyczajonej do ciągłego bycia w ruchu i zmian, był to ekstremalny szok. Nie miałam jeszcze nowego planu. Stwierdziłam, że jedyne co mnie uratuje to praca i kreatywność. To był też czas odświeżania kontaktów online z przyjaciółmi, śledzenia statystyk, danych, artykułów naukowych i próby przebijania się przez medialny chaos. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł stworzenia platformy. Miała to być przestrzeń wymiany i komunikacji ponad podziałami państwowymi, granicami, systemem czy strukturą funkcjonowania sztuki w ramach instytucji, komercyjnych galerii, fizycznych przestrzeni – miała to być wirtualna przestrzeń tworzona przez artystów wybieranych według modelu wzrostu wykładniczego w odniesieniu do modelu transmisji wirusa. Tym wirusem jest sztuka badająca sytuację związaną z pandemią. Daje to możliwość bezpośredniej konfrontacji z nie przefiltrowaną przez media rzeczywistością społeczno-polityczną widzianą przez artystów w różnych częściach świata i rejestracji procesu, stanu rzeczywistości, pokazując jak pandemia wpłynęła na sztukę i jak artyści właśnie poprzez sztukę mogą wpływać na nową rzeczywistość. W marcu. pojawił się projekt ministerialny ” Kultura w sieci” i udało mi się otrzymać na ten projekt stypendium.

E: Jak lockdown wpłynął na twoje życie w bazie i jak wpłynęło to na Ciebie i twoją pracę artystyczną? Mówisz, że szybko cała uwaga skierowana była na sprawę Floyda i zamieszki w kraju?
G:Sam początek lockdownu był stresujący, ale miałam dużo szczęścia. Mój mąż chodził normalnie do pracy, mój syn jest już w liceum więc dla niego przejście na nauczanie przez Internet nie było wyjątkowo trudne i nie wymagało mojej pomocy. Zmartwiona byłam głównie zdrowiem i bezpieczeństwem moich rodziców, którzy są już po siedemdziesiątce i mieszkają w Polsce. Może był to też sposób odreagowania stresu, ale wiedziałam, że nie mam żadnego wpływu na sytuację na świecie więc skupiłam się na sobie i swojej pracy twórczej, przez pierwsze dwa miesiące udało mi się dokończyć kilka projektów na które wcześniej nie miałam czasu lub siły. Ponieważ natłok informacji był przytłaczający, już po pierwszych kilku tygodniach ograniczyłam konsumowanie wiadomości do minimum, co nie było trudne, bo od lat nie mamy w domu tradycyjnej telewizji. Przez prawie dwa miesiące nie wychodziłam z domu wcale, nawet zakupy spożywcze robił mój mąż który jako jedyny uczestniczył w jako takim życiu publicznym. Pierwsze kilka tygodni uświadomiło mi w jak dużej izolacji żyje na co dzień. Mieszkam w bazie wojskowej, moje życie towarzyskie odbywa się głównie w Los Angeles od którego jestem oddalona o jakieś dwie godziny jazdy samochodem i wymaga to dużego wkładu czasu i energii, byłam bardzo zaskoczona z jaka ulga przyjęłam tą kwarantannę. Wiem, że dla wielu osób izolacja była traumatyczna, dla mnie okazała się bardzo produktywna. Sytuacja zmieniła się pod koniec maja, kiedy po tragicznej śmierci Georga Floyda powrócił temat brutalności policji i rasizmu. Skupianie się na sobie i na własnej twórczości nagle wydawało się skrajnie nieodpowiedzialne. To był moment, gdzie poczucie bezsilności zderzyło się z poczuciem obowiązku. Był to też czas, kiedy pomimo odległości czułam jak bardzo zbliżyłam się do wielu osób. Wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z naszej współwiny, szukaliśmy odpowiedzi w jaki sposób możemy aktywnie uczestniczyć w zmianie aktualnego skorumpowanego systemu. Chodziliśmy na protesty, śledziliśmy protesty w innych miastach, wspieraliśmy finansowo organizacje pozarządowe które zajmują się wprowadzeniem zmian prawnych i systemowych oraz wspieraniem mniejszości, skupiliśmy się na dokształcaniu i dogłębnym zrozumieniu problemu i nie ważne co robiłam, wszystko wydawało się nieadekwatne do sytuacji. Na takiej wzmożonej adrenalinie doszła sytuacja w Polsce, wybory, ataki na społeczność LGBT. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że muszę pozwolić sobie na chwile wycofania, powrotu do studio i pracy nad własnymi projektami, żeby nie opaść całkowicie z siły, bo poczułam się wypalona i znowu bezradna.

G: Wróćmy do Tandemii. Po kilku miesiącach luźnych rozmów wysłałaś mi pierwsze zdjęcie które stało się katalizatorem do naszych indywidualnych projektów. Odpowiedz  o nim trochę.  
E: Akurat wróciłam z Berlina. Było to już w sierpniu po otwarciu granic. Lockdown się skończył. Mogłam pojechać pociągiem do Berlina. Jeździłam metrem i S-bahnem, co było dość stresujące, bo na kilku stacjach nadal jest straszny tłok i pomimo bardziej restrykcyjnego podejścia nie wszyscy przestrzegają przepisów. Moi znajomi jeżdżą też codziennie metrem do pracy. Wydaje się, że zaakceptowali ryzyko i starają się o nim po prostu nie myśleć. Mimo wszystko po powrocie zdecydowałam się zrobić sobie tygodniową kwarantannę w wynajętym pokoju, żeby nie narażać rodziny. Pokój miał dość ciekawą architekturę. Myślałam o projekcie i temat izolacji i kwarantanny nasunął się sam. Zaczęłam fotografować wnętrze pokoju. Najpierw telefonem, potem aparatem fotograficznym. Myślałam o czasie. Jak możemy doświadczać czasu. Muszę teraz myśleć o fragmencie w “Dżumie” Camus, gdzie jedna z postaci wylicza czynności sprzyjające odczuwaniu, doświadczaniu czasu. Między innymi jazda pociągiem na długiej trasie bez miejsca siedzącego, czekanie na niewygodnym krześle u dentysty. Jednym słowem izolacja, nuda, oczekiwanie, niewygoda czy dyskomfort sprawiają, że możemy doświadczyć czasu bardziej świadomie. Kwarantanna zmusza też do myślenia o śmierci i chorobie i w pewnych przypadkach można uznać, że jest rodzajem oczekiwania i przygotowania się na nią, zaakceptowania słabości intelektu i umysłu wobec siły natury, biologii i materii. Jest ona rodzajem panoptykonu, zawieszenia w czasie, zamknięciem w czterech ścianach, ograniczeniem wolności. Foucault opisuje w “Nadzorować i karać” dwa modele stosowania środków przymusu przez władzę w przypadku chorych na trąd i dżumę. Gdzie dla dobra ogólnego choroba staje się alibi dla władzy czy też istotnym powodem do odizolowania i pewnego napiętnowania jednostki oraz kontroli i nadzorowania społeczeństwa. W przypadku pierwszym całkowita izolacja – wywożenie chorych na wyspy, a w przypadku modelu drugiego stosowanie odgrodzenia – kwarantanny. Z jego interpretacji wynika, że zastosowane środki stają się idealnym zobrazowaniem modelu doskonałego aparatu władzy i kontroli, realizując ideę panoptykonu. Pojawia się pytanie do jakich granic może posunąć się władza państwowa czy organizacje międzynarodowe, mające narzędzia kontroli i jak zareaguje społeczeństwo. Strach, jako napęd dyscyplinujący musi być odpowiednio duży aby społeczeństwo nadzorowało się w sposób samoistny.. Foucault opisuje jednak czasy, kiedy nie było technologii komunikacyjnych, Internetu. Dzisiaj mamy grupy, nazwijmy je ” grupami buntowników” np. zwolennicy grupy Q, którzy rozpoznają w zastosowanych środkach nadzoru narzędzia zniewolenia a widmo śmierci czy choroby wydaje się zbyt abstrakcyjne, czy wręcz niewyobrażalne, aby mogło zostać uznane za realne. Wirus biologiczny staje się dla sceptyków, dopatrujących się w pandemii spisku, wirusem wirtualnym. Nowa mutacja koronawirusa występującego w naturze i badanego wcześniej (badania nad Sars czy Mers) w obliczu ogłoszonej pandemii staje się zbyt niezrozumiały, aby w niego uwierzyć. Władza demokratyczna musi dzisiaj zmierzyć się z oporem funkcjonujących w sieci i organizujących się grup. Władza obserwuje i kontroluje ale jest też obserwowana. Lockdown został w Polsce wycofany krótko przed wyborami. Kwarantanna ( poza przypadkami zdiagnozowanymi przez specjalne służby) i izolacja społeczna stała się wyborem etycznym, umową społeczną. Społeczeństwo doświadczyło zamknięcia granic, ograniczenia wolności i strachu. Zanotowano w tym czasie duży wzrost zaburzeń psychicznych, głównie na tle lękowym związanych z izolacją, chorobą czy dezinformacją medialną. Wracam teraz do pokoju w którym izolowałam się ze względu na przyjazd do rodziny po pobycie w Berlinie. Był to tylko tydzień, ale izolacja, rozciągnięcie czasu sprawia, że człowiek zaczyna dostrzegać szczegóły i detale miejsca na które może w normalnych okolicznościach nie zwróciłby uwagi. Krzywizny ścian, inną perspektywę z różnych miejsc w przestrzeni, zmiany światła. Zakładając sytuację, że “zabijamy czas” zmuszeni jesteśmy zająć się sobą albo odnalezieniem się w nowej przestrzeni. Mózg potrzebuje bodźców i aktywności. Dzieci nudząc się, chodzą pod stołem, machają nogami czy skaczą po łóżku. Człowiek dorosły w izolacji musi nagle spotkać się sam ze sobą i kluczowe jest tutaj to co ciekawie kiedyś sformułował Tarkowski, że artysta musi nauczyć się być sam ze sobą i nie nudzić się, pokochać swoją samotność. To dotyczy chyba każdego człowieka. Kiedyś zrobiłam eksperymentalnie taki testowy choreograficzny projekt video, gdzie skupiam się na izolacji, szukaniu świadomości siebie poprzez badanie ciałem przestrzeni kolejnego, wynajętego w nowym miejscu mieszkania. Przypomniało mi się też, jak leżałam w izolatce na statku po zatruciu w Wietnamie. Kilka dni na kwarantannie bez kontaktu z ludźmi. Trzy razy dziennie ktoś przynosił jedzenie i wodę. Bez światła dziennego. Dzisiaj możliwość odizolowania się fizycznie od innych ludzi, rodziny jest nierozłącznie związana ze statusem ekonomicznym. Nie każde państwo zapewnia takie warunki do odbycia kwarantanny, nie każdy obywatel ma warunki finansowe, aby taka izolację sobie zapewnić. Skrajnym przykładem jest sytuacja uchodźców. W krajach rozwiniętych izolacja społeczna stała się największym problemem na gruncie psychologicznym. W tym samym czasie wiele ludzi pozostawało bez dachu nad głową, albo w stłoczonych obozach. Jeden ze znajomych opowiadał mi, że po przyjeździe do San Sebastian, przy pozytywnym wyniku testu, od razu został zabrany do hotelu na kwarantannę przez służby państwowe. Pusty hotelowy pokój, jako pokój do kwarantanny jest luksusową, sterylną przestrzenią. Stał się dla mnie symbolem nowych czasów. Kiedy wysyłałam to zdjęcie, nie miałam jeszcze konkretnej wizji w jakim kierunku ma iść nasz projekt. Miał to być pierwszy impuls do projektu.

Ewa Surowiec / Gosia Herc

E: No i właśnie tak zaczęłaś serię rysunków wnętrz ” Domy ekspertów”. Opowiedz o tym pomyśle. 

G: W mojej praktyce artystycznej często odnoszę się do architektury na bazach wojskowych. Fascynują mnie zarówno tak zwane combat towns, które są symulowanymi osiedlami w których wojsko ćwiczy działania wojenne, jak osiedla rodzinne na bazie które, są tak naprawdę również symulacją.  Interesuje mnie granica między przestrzenią prywatną a publiczną, w domach mieszkalnych na instalacjach wojskowych ta granica jest bardzo niejasna, są wybudowane na ziemi rządowej, właścicielem jest prywatna korporacja, która ma ciągły dostęp do budynków, przestrzeń prywatna właściwie nie istnieje. Przy okazji pandemii ta granica zatarła się również w świecie cywilnym. Przy okazji kwarantanny wiele osób pracuje z domu, większość spotkań odbywa się przez wideokonferencje, nagle zaglądamy obcym ludziom do sypialni i salonów. Zdjęcie które mi wysłałaś uświadomiło mi, że przy natłoku informacji na temat pandemii, zauważyłam, że moje instynkty podglądacza się wyostrzyły i zaczęłam zwracać równa, jeśli nie większą, uwagę na wnętrza domów ekspertów, co na informacje których udzielają. Istnieje pewien dysonans pomiędzy informacjami o chorobie, sytuacji gospodarczej, mutacjach wirusów, a kontekstem, w którym są one przekazywane.  Zaczęłam wiec projekt „Domy Ekspertów’, żeby poeksperymentować trochę z tą rozbieżnością.  Seria rysunków zrobionych tuszem, pod kalką techniczną z tekstem zaczyna wyglądać jak tandetne kartki okolicznościowe z Hallmarku. Pozdrowienia z pandemii. 

G: Równolegle do moich Domów Ekspertów ty zaczęłaś serię kolaży, więc może teraz o nich?

Zaczęłam od zdjęć i video „Ćwiczenia z kwarantanny”. Potem pokazałaś mi rysunki. Tak jak mówiłaś, natłok informacji, sprzeczne wypowiedzi, niejasne teorie, spekulacje na tle przytulnych, burżuazyjnych, bezpiecznie i miło wyglądających wnętrz- to wszystko wprowadza dysonans. Wszystkie te sprzeczne hipotezy przypominają często bardziej wróżbiarstwo niż naukową argumentację. Dodatkowo są obrazem medialnym manifestującym społeczny status i autorytet nadawany przez opis tytułu naukowego, ładne wnętrze domu, język wypowiedzi, montaż. Wszystkie nagrania video o pandemii multiplikujące się chaotycznie w sieci tworzą równoległe, wirtualne rzeczywistości świata opisanego według różnych narracji. Wartość tzw. ekspertyz jest niejasna. Rysunki wnętrz przypomniały mi o pracy Richarda Hamiltona “Just What Is It that Makes Today’s Homes So Different, So Appealing.” W kontekście pandemii ta praca nabrała zupełnie nowego znaczenia. Pomyślałam o zrobieniu kolaży zrobionych z magazynów designerskich o wnętrzach domów i mieszkań, Na początku pandemii coraz to więcej mówiło się o konsumpcjonizmie. Przewidywano, że epidemia zmieni konsumpcjonistyczne podejście społeczeństwa. Wpłynie na zachwianie się rynków i nastąpi kryzys. Jednocześnie to właśnie ten konsumpcjonizm składający się na nowoczesny styl życia – drogie meble, domy, sprzęty stały się wyznacznikiem statusu społecznego i komfortu. Status ekonomiczny natomiast przekłada się na prawo do usług medycznych. Kiedy nastąpił lockdown, mogliśmy oglądać relację video na youtube z wypełnioną różami wanną Madonny  i pokazującą nam swoje zajęcia kreatywne Paris Hilton z jej luksusowych willi a jednocześnie na tym samym ekranie zaraz potem relacje z obozów uchodźców w Grecji. Domy, mieszkania, przestrzenie mieszkalne nabrały nowego znaczenia zgodnie z ogólnoświatowym nakazem ” zostań w domu” czy obowiązkiem kwarantanny.  Pisano raporty o osobach dotkniętych problemami psychicznymi czy psychologicznymi, które zintensyfikowały się w trakcie zamknięcia. Zaobserwowałam zmiany  również wśród osób, które znałam. Było to bardzo przykre. Jedna koleżanka miała depresję, ktoś inny poszedł w narkotyki czy alkohol. Dużo osób bardzo źle zniosło poczucie zagrożenia, izolację. Magazyny wnętrz obiecują nam poprawę komfortu życia i samopoczucia poprzez odpowiednie dobranie kolorów, materiałów, przedmiotów. Wpadłam w jednym z nich przypadkiem na tytuł artykułu, który stał się dla mnie hasłem przewodnim ” lubisz czerń, ale boisz się przytłoczenia?”. Zaczęłam wycinać przestrzenie, co jednocześnie miało dla mnie działanie terapeutyczne w pewnym sensie poprzez dość powolny proces odsłaniania warstw papieru. 

 


 

 


 



“YOU LIKE BLACK, BUT YOU ARE AFRAID TO FEEL OVERWHELMED? “ / “LUBISZ CZERŃ, ALE BOISZ SIĘ PRZYTŁOCZENIA?” / Ewa Surowiec

 

 Photography /  Fotografia

Self-quarantine exercises / Ćwiczenia z kwarantanny / video stills / kadry video

password:Tandemia

GOSIA HERC / EXPERT’S HOMES / DOMY EKSPERTÓW

Drawings / ink, pencil, watercolor paper, vellum paper / Rysunki / tusz, ołówek, papier do akwareli, kalka techniczna

EWA SUROWIEC / WHAT IS IT THAT MAKES TODAY’S  HOMES SO DIFFERENT

Collage, cut out, paper / kolaże, papier